z ostatniej chwili
Uprzejmie informuję, że od dnia 13 czerwca 2024 roku do dnia 31 sierpnia 2024 roku Urząd Gminy Mszana Dolna będzie czynny od poniedziałku do piątku w godzinach od 7.00 do 15.00 Kasa urzędu czynna: Wtorek: 8:00-12:00 Środa: 13:00-15:00 Czwartek: 8:00-12:00 Wpłaty dokonać można w każdej placówce BS Mszana Dolna – bez prowizji
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej Rozumiem
Powiększ: A A A
A A A A A

Aktualności


Kurpsie Razem z Zagórzanami - wspólne mianowniki początkiem nowej marki i nowej przyjaźni

03/06/2024, dodał: Magda Polańska czytano: 493 razy
Gdzie Rzym, a gdzie Krym? Gdzie Kurpie, a gdzie Górale Zagórzańscy? Gdzie góry, a gdzie niziny? Czy można znaleźć tutaj wspólny mianownik? Nie uwierzycie, ale tak - i to jak wiele!

Kiedy Magda, aktywna prezeska Lokalnej Grupy Działania „Kurpsie Razem”, spostrzegła, że otaczają ją ochotni ludzie, którzy nie boją się nowych wyzwań, uznała, że jest to czas na stworzenie marki lokalnej. Rozesłała wici i skontaktowała się z Olgą Gałek, naszą „markową” specjalistką. I to właśnie Olga, która zaczęła rozmowy i rozeznanie w temacie, uznała, że pomimo znacznej odległości będzie nam ze sobą blisko i bardzo „po drodze”. Jakby na to nie patrzeć, pracę nad swoją marką najlepiej zacząć od podglądania tego, co już się udało gdzieś indziej. Niewiele czasu upłynęło, a już Kurpie Zielone szykowały się do wizyty w Zagórzańskich Dziedzinach. Czy można nasze sześcioletnie doświadczenie i prace nad marką zaprezentować w trzy dni? Staraliśmy się pokazać z jak najlepszej strony, ale ciągle mamy niedosyt, że czasu było za mało…

Wszystko rozpoczęło się w piątek – 24 maja. Nasi goście mieli za sobą nocną jazdę w kierunku Beskidu Wyspowego. Powitaliśmy ich w gościnnych progach pensjonatu „JANDA Resort & Conference” bogatym śniadaniem, by wzmocnieni smakołykami z certyfikatem marki mieli siłę na dalsze atrakcje. Miód z naszych pasiek i sery od Moniki to połączenie idealne. Celowo wybraliśmy ten adres; „JANDA” jest naszym dobrem pokazowym w stolicy Zagórzan – markowy certyfikat na usługi to jedno, a po drugie zachwyciliśmy naszych gości salą, w której zaplanowana była prezentacja marki -  bardzo lubimy razem z gospodarzami miejsca chwalić się salą kominkową, która ozdobiona jest w różne elementy stroju zagórzańskiego. Na ścianie i na zasłonach królują zagórzańskie parzenice, a warto wiedzieć, że zdecydowanie różnią się od tych podhalańskich, zaś na stołach, w towarzystwie białych obrusów, rozłożone są lniane serwety ze wzorem latorózki.

Pierwsza prezentacja to była opowieść o tym jak w Urzędzie Gminy Mszana Dolna rodził się pomysł na markę i jakie były kolejne etapy, które przyniosły partnerstwo działań trzech zagórzańskich samorządów, ale również indywidualnych osób, instytucji, firm, organizacji pozarządowych, partnerów i kreatorów. Wraz z otrzymanymi materiałami nasi goście zapoznawali się z tematem, pytań było tak dużo, że zamieniliśmy prezentację na zajęcia – poznanie przez doświadczenie przynosi bowiem najlepsze efekty! Program trzeba było realizować, a kolejny jego punkt - warsztaty Józi Potaczek „Lalka – kukiełka zagórzańska zabawka” już czekały „za drzwiami”. Stoły zasypane zostały stertą materiałów i gałganków, a po krótkiej instrukcji nasi goście zajęli się z ogromnym zaangażowaniem pracą twórczą. Zajęcia praktyczne udało się połączyć z teorią; dopowiadaliśmy sobie jeszcze wiele przykładów z działań marki, ale też chętnie wsłuchiwaliśmy się w opowieści naszych gości, co robią, czym się zajmują, a nawet jak pięknie śpiewają. Kiedy już cudne kukiełki były gotowe, za fotograficzną ściankę posłużyła nasza piękna parzenica. Po wspólnym grupowym zdjęciu wołali już nas na obiad, gdzie poza sytym daniem głównym, na deser postawiliśmy na markowe produkty, tym razem od Maćka Komenzy, czyli pierogi z borówkami i lody mleczna borówka z sosem borówkowym. Dla nas borówka, dla gości jagoda, ale wiadomo o co chodzi, gdy tylko spojrzy się na ten specyficzny fioletowy odcień, który przywołuje smaki z dzieciństwa. Mniam!

Temat kulinarny zaplanowany był zresztą do późnego wieczora, gdyż naszych gości zamiast na sjestę zawieźliśmy na warsztaty „Gorczańskie sery” do Moniki Kubik, naszej certyfikowanej specjalistki od serów. Wprowadzeni w tajniki serowarstwa wszyscy mieszali z przejęciem w garach i przygotowali swoje indywidualne kompozycje z ziół wzmacniających smak sera. Udało nam się również przeczekać burzę, dzięki czemu już spokojniej mogliśmy planować wyjazd na Śnieżnicę. Udaliśmy się tam kolejką w ośrodku naszego dziedzinnego Partnera - Kasina SKI&Bike Park. Odważne to było posunięcie, bo zafundowaliśmy naszym gościom piękne widoki z odrobiną adrenaliny…. Nagrodą za dzielne przezwyciężenie własnych słabości było zwiedzanie muzeum MOPED RETRO na górnej stacji kolejki. O zebranej kolekcji zabytkowych jednośladów, specyfice miejsca, możliwościach działań, zarówno w sezonie letnim, jak i zimowym, opowiadał Grzegorz Lenartowicz, menager stacji. Wachlarz możliwości jest ogromny, wystarczy przyjechać i przekonać się, jak można wszystko ze sobą połączyć. Szlaki rowerowe, trasy narciarskie, ścieżki i szlaki turystyczne – wszystko na jednej górze, gdzie czekała jeszcze jedna atrakcja dnia, a zarazem miejsce zakwaterowania i noclegu uczestników wizyty studyjnej, Ośrodek Rekolekcyjno-Rekreacyjny na Śnieżnicy. Tam nasi niestrudzeni goście udali się nie wymagającym wysiłku spokojnym szlakiem zielonym. To również markowy adres, którym zarządza ksiądz Dariusz Czapnik wraz z mocnym wparciem zespołu, który opiekuje przybywające tu grupy. Znajdziemy tu odpoczynek dla ducha i dla ciała. Wiemy dobrze, że o ten drugi aspekt zadbają panie z kuchni, szczególnie, że podają tutaj potrawy z kuchni zagórzańskiej. Jak do tego doszło i gdzie się tego nauczyły? To kolejny przykład udanej współpracy, podczas której Koło Gospodyń Wiejskich z Łętowego podzieliło się swoim doświadczeniem i przepisami. Panie wyszukały i zgromadziły zapomniane już nieco receptury i nie dość, że dawne dania pojawiły się ponownie na zagórzańskich stołach, to jeszcze udało się wpisać cztery potrawy na Listę Produktów Tradycyjnych. Rozgłos tego działania był spory, zainteresowanie jeszcze większe, bo nagle każdy chciał zjeść sapkę, korpielankę czy pierogi z suszonymi śliwkami, więc udało się namówić panie kucharki z Ośrodka, by takie dania serwowały. Nasi goście osobiście sprawdzali smak każdej z czterech potraw, bo gaździny z KGW Łętowe powitały ich ośrodku i zaprosiły na kulinarne warsztaty. Była to też okazja, by opowiedzieć nie tylko o potrawach, ale również o dziedzictwie regionu, o odtworzeniu tradycyjnego kobiecego stroju zagórzańskiego oraz o stworzeniu wypożyczalni. Intensywnie jak na pierwszy dzień, a to dopiero piątek!

W sobotę na Śnieżnicę dotarła Olga Gałek, która przygotowała prezentację i warsztaty na temat różnych działających już marek lokalnych, swoich osobistych doświadczeniach w ich tworzeniu oraz  dobrych praktykach w oparciu o działania Zagórzańskich Dziedzin. I tak nam zeszło do obiadu… Czas nie był wcale naszym sprzymierzeńcem; wydawało się, że znowu za szybko przesuwają się wskazówki zegara. Musieliśmy wyjątkowo pilnować terminu zjeżdżając na dół kolejką, bo planów przed nami ciągle było  wiele. Doceniamy również fakt, że naszych gości w Kasinie Wielkiej osobiście przywitał Mirosław Cichorz ,Wójt Gminy Mszana Dolna, koordynator Zagórzańskich Dziedzin. Udało nam się również spróbować słynnego już kompotu – kompozycji z porzeczki czerwonej i czarnej prosto z ogrodu Sławomira Pali, Prezesa Kasina SKI&Bike Park.

Z Beskidu Wyspowego ruszyliśmy w Gorce. W Ośrodku Edukacyjnym Gorczańskiego Parku Narodowego goście odwiedzili wystawę, która w nowoczesny i interaktywny sposób przekazuje wiedzę na temat przyrody i ochrony natury. Okazuje się, że nie tylko dzieci z zaciekawieniem spędzają czas w każdej z przygotowanej tematycznie sali; dorośli również pogłębiają swoją wiedzę poznając świat fauny i flory, a przy okazji dobrze się bawią. A skoro mowa o zabawie, to sobotni wieczór był już zaplanowany pod kątem zabawy, muzyki i tańców, czyli „hop przez górę”, do Olszówki, do Kościelnioków!  Stowarzyszenie Miłośników Kultury Góralskiej „Pod Cyrlom” dobrze wie, jak nawet tych najbardziej opornych rozruszać w tańcu i śpiewaniu, więc najbardziej żałowali ci, którzy musieli się przed wieczorem z nami pożegnać. Obowiązki, obowiązkami, ale trzymamy za słowo i obietnicę kolejnych odwiedzin!

Bacówka, jak zawsze, przygotowana jest na podjęcie i nakarmienie gości, pilnuje tego osobiście Monika Kościelniak, mama uzdolnionych muzycznie dzieci. A kiedy już biesiadnicy się najedzą i napiją, młodsze pokolenie gotowe jest porwać je „w tany”. Nie ma zmiłuj! Profesjonalistka i instruktorka, Dorota, dobrze wie, że nawet oporni na początku, dają się namówić najpierw na zatańczenie „Konia”, a potem do napisania odpowiednich zwrotek przyśpiewki! Przecież ona niejedne warsztaty ma już za sobą, a i one - jak wszystko co prezentujemy w Zagórzańskich Dziedzinach - są certyfikowane znakiem marki. I nagle okazuje się, że na zagórzańskiej biesiadzie cuda się dzieją; ci, którzy się wymawiają, że nie tańczą i nie śpiewają, nagle odnajdują ukryte talenty… Czy to moc gór, czy to jakie czary? dym z ogniska okadził, kto wie? Noc już była ciemna, kiedy Śnieżnica objawiła się naszym gościom, tuląc ich do snu.

Niedzielny ranek nie dał wytchnienia. Na szczyt Widlatej Góry mieszkańców Kurpii Zielonych wyprowadził nasz Zagórzański Informator Turystyczny, Grzegorz Kubowicz – warto było z nim zaliczyć ten spacer, bo przy samym szczycie znajduje się jedno z kilku startowisk dla paralotniarzy, a i widoki… Nieziemskie! Ostatnim punktem programu pobytu naszych gości tam gdzie Beskid Wyspowy wita się z Gorcami, był udział w Zagórzańskiej Mszy świętej, czyli spotkanie z żywą kulturą ludową górali zgórzańskich. Każda ostatnia niedziela miesiąca, to u Zagórzan wizyta w zabytkowym drewnianym kościółku  (od kwietnia do września w Kasinie Wielkiej); tym razem Eucharystia z muzyczną oprawą zespołu Folkowe Łętowe. Jednej rzeczy nie możemy odżałować - nasza grupa specjalnie dopasowała swój przyjazd, by móc uczestniczyć w tym wydarzeniu, jednak walizki przedstawicieli Kurpii Zielonych były za małe aby pomieścić ich piękne i kolorowe stroje! Nie możemy tego przeżyć, bo my już wiemy, jak zacnie prezentują się kurpiowskie pary… Ale co innego widzieć to na zdjęciach, a co innego oglądać na żywo, dotknąć… Oj byłoby kolorowo! Mamy nadzieję, że jeszcze będzie okazja, bo obiecujemy sobie kolejne spotkanie w Zagórzańskich Dziedzinach, jak i rewizytę! Czujemy się bowiem tak, jakby na Kurpiach Zielonych mieszkali bliźniacy Zagórzan. Tylko gór tam nie ma…

Wyjazd studyjny został sfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich w ramach poddziałania 19.4 PROW 2014-2020.

Partnerzy Zagórzańskich Dziedzin